Home / Szprotawa / Ze Szprotawy do Palermo na rowerze. Wywiad z Pawłem Bukowskim

Ze Szprotawy do Palermo na rowerze. Wywiad z Pawłem Bukowskim

ze Szprotawy do Palermo na rowerze

Muzyk z pasją, podróżnik z marzeniem, człowiek, który postanowił połączyć dwie miłości – gitarę i rower.

Paweł Bukowski ze Szprotawy, w rozmowie z nami opowiada o tym, jak wyglądały jego nietypowe wakacje i dlaczego warto czasem wybrać namiot zamiast hotelu.

Zacznijmy od początku – jesteś z zawodu muzykiem. Czy mógłbyś opowiedzieć nam więcej o swojej muzycznej karierze? Na jakim instrumencie grasz i jak długo już zajmujesz się muzyką?

Gram na gitarze klasycznej. Byłem studentem Akademii Muzycznej w Poznaniu, wcześniej ukończyłem drugi stopień szkoły muzycznej w Zielonej Górze oraz pierwszy stopień w Szkole Muzycznej w Szprotawie. Gram od dziewiątego roku życia, obecnie mam 25 lat, więc to już 16 lat gry.

W czasie nauki brałem udział w wielu konkursach i koncertach — moje życie muzyczne było naprawdę bogate. Obecnie, po ukończeniu Akademii, koncentruję się na graniu dla publiczności i nauczaniu gry na gitarze. Bardzo lubię uczyć — nie traktuję tego jako przymus, wręcz przeciwnie. Gdybym miał wybierać ścieżkę zawodową, to zdecydowanie stawiam na bycie nauczycielem muzyki. Uczę gry na gitarze klasycznej, ale również akustycznej, ukulele — wszystko, co ma struny i progi.

2. Co zainspirowało Cię do podjęcia tak ambitnego wyzwania, jakim jest podróż rowerem ze Szprotawy do Palermo? Skąd pomysł na taki kierunek?

Zainspirował mnie pewien 18-letni chłopak, którego filmik zobaczyłem na YouTube. Przeszedł pieszo z południa Anglii do północy Szkocji — spał w namiotach, poznawał ludzi po drodze, prosił o drogę. To było niesamowite doświadczenie zarówno dla niego, jak i dla mnie, jako widza.

Od dawna chciałem podjąć podobne wyzwanie, ale przez problemy z kolanem (zerwane lub naderwane więzadło) piesza wędrówka nie wchodziła w grę. Postawiłem więc na rower. Najpierw zrobiłem trasę ze Świnoujścia do Piasków (granica z Kaliningradem), potem do Chorwacji i z powrotem, następnie do południowej Hiszpanii. Teraz przyszła pora na Włochy — nie tylko ze względu na pogodę i jedzenie, ale też kulturę, historię, renesans. Każdy kilometr we Włoszech to jak podróż w czasie.

3. Jak długo planowałeś tę wyprawę i jakie przygotowania musiałeś poczynić przed wyruszeniem w drogę?

Planowanie zajęło mi około miesiąca. Obejmowało to decyzje, co zabrać, jak spakować sprzęt, jakie miejsca chcemy odwiedzić, przez co przejechać, czego unikać, a także ogólne ramy czasowe. Trzeba było uwzględnić punkt początkowy i końcowy, planować dzień po dniu, ale z elastycznością.

4. Jaką trasę obrałeś i przez jakie kraje przejeżdżałeś? Ile kilometrów łącznie zamierzałeś pokonać?

Trasa wiodła przez Polskę, Czechy, Niemcy, Austrię i Włochy. Obierałem jak najkrótszą drogę do Palermo, ponieważ i tak dystans był ogromny — łącznie około 2000 km, nie licząc błędów nawigacyjnych czy zjazdów do sklepu. Jechałem głównie drogami samochodowymi, ale w miastach takich jak Bologna czy Rzym (ze względu na natężenie ruchu) wybierałem trasy rowerowe — czasem asfaltowe, czasem szutrowe lub boczne pasy na drogach krajowych.

5. Jak wyglądał Twój dzienny harmonogram podczas podróży? Ile kilometrów pokonywałeś średnio każdego dnia?

Staraliśmy się wstawać jak najwcześniej, choć poranki — szczególnie w marcu — bywały zimne. Każdego dnia robiliśmy dłuższy przystanek na solidny posiłek, a resztę planowaliśmy elastycznie, w zależności od pogody, dostępnego czasu i dystansu do pokonania. Naszym celem było pokonywanie 100 km dziennie, ale w praktyce rzadko się to udawało — przez pogodę, zmęczenie czy przewyższenia terenu. Często z planowanych 100 km udało się przejechać tylko 50 km. Wpływ na to miało wiele czynników W nizinnych częściach Włoch udawało się nawet 120–130 km dziennie.

6. Jakie wyzwania napotkałeś na swojej drodze? Czy były jakieś nieoczekiwane trudności?

ze Szprotawy do Palermo na rowerze
zdjęcie ze zbiorów Pawła Bukowskiego

Głównym wyzwaniem była pogoda — deszcz, śnieg, zimne noce. W Czechach planowana temperatura 5°C nagle zmieniała się w -2°C ze śniegiem. Innym problemem był niedziałający internet w Niemczech, co utrudniało nawigację. W Austrii trafiliśmy na trasę z nachyleniem 16°, co było niebezpieczne i bardzo męczące. We Włoszech natomiast musieliśmy być wyjątkowo czujni — kierowcy często jeżdżą tam, łagodnie mówiąc nieprzewidywalnie.

7. Relacjonowałeś swoją podróż w mediach społecznościowych – jak na Twoją wyprawę reagowali internauci? Czy dostawałeś od nich jakieś wsparcie?

Tak, społeczność reagowała bardzo pozytywnie. Ludzie byli i nadal są pod wrażeniem albo trzymali kciuki, żebyśmy dotarli do końca. Wsparcie online naprawdę czuć i bardzo to doceniam.

8. Czy zabrałeś ze sobą gitarę w podróż? Jeśli tak, jak radziłeś sobie z transportem instrumentu na rowerze?

Tak, zabrałem gitarę — udało mi się znaleźć model ze składanym gryfem, który mieścił się w plecaku. Dzięki temu mogłem ją łatwo transportować i nie rezygnować z codziennego ćwiczenia.

9. Czy podczas postojów w różnych miejscowościach organizowałeś spontaniczne koncerty lub dawałeś lekcje gry na gitarze? Jak na to reagowali lokalni mieszkańcy?

ze Szprotawy do Palermo na rowerze
zdjęcie ze zbiorów Pawła Bukowskiego

Planowałem spontaniczne koncerty, ale z powodu ograniczeń czasowych (lot powrotny, duży dystans) nie udało mi się ich zrealizować. Natomiast przez całą podróż prowadziłem lekcje gry na gitarze — online — gdy zatrzymywałem się w hostelach czy hotelach.

10. Czy muzyka pomaga Ci w podróży? W jaki sposób łączyłeś swoją pasję muzyczną z wyprawą rowerową?

Tak, zdecydowanie. Były chwile — na przykład na plaży Morza Śródziemnego — gdy muzyka i miejsce tworzyły niesamowite doświadczenie. Choć nie jest łatwo połączyć wyprawę z codzienną grą, robiłem co mogłem — dzięki składanej gitarze i przemyślanemu planowaniu.

11. Jakie miejsca na trasie zrobiły na Tobie największe wrażenie? Czy są jakieś szczególne punkty podróży, które polecałbyś innym?

ze Szprotawy do Palermo na rowerze
zdjęcie ze zbiorów Pawła Bukowskiego

Największe wrażenie zrobiła na mnie Toskania — naturalna, nieskażona, pełna wzgórz, lasów, rzek i średniowiecznych zamków. Nie spodziewałem się, że to miejsce będzie aż tak piękne. Polecam każdemu, kto ceni ciszę i kontakt z naturą.

12. Jak radziłeś sobie z noclegami i wyżywieniem podczas tak długiej trasy?

Głównie nocowaliśmy w namiotach, czasem w hostelach czy hotelach — zwłaszcza w większych miastach. Staraliśmy się być samowystarczalni, ale zdarzało się prosić o wodę czy pozwolenie na rozbicie namiotu. Często nocowaliśmy na pasterskich polach lub czyichś podwórkach — oczywiście za zgodą.

13. Rozumiem, że nie podróżowałeś sam?

ze Szprotawy do Palermo na rowerze
zdjęcie ze zbiorów Pawła Bukowskiego

Od początku podróżowałem z dwoma przyjaciółmi — Michałem i Cyrylem. Niestety Michał musiał zrezygnować z powodu kontuzji kolana. Od Werony podróżowałem już tylko z Cyrylem.

14. Jakie były Twoje plany po dotarciu do Palermo? Czy do Szprotawy również wracałeś rowerem?

Po dotarciu do Palermo chciałem po prostu odpocząć na plaży przed lotem do Polski. Nie wracałem rowerem — mam już doświadczenie z podróży do Chorwacji i z powrotem i wiem, że powrót nie daje już takiej motywacji. Wolę podróże od punktu A do punktu B.

15. Co poradziłbyś osobom, które również marzą o takiej wyprawie, ale boją się zrobić pierwszy krok?

Zacznijcie od czegoś małego — weekend nad jeziorem, mała pętla wokół miasta. Stopniowo możecie wydłużać trasy. Bardzo polecam trasę rowerową wzdłuż polskiego wybrzeża ze Świnoujścia do Gdańska — jest prosta, wakacyjna, pełna atrakcji i idealna na początek przygody z rowerem.

16. Na koniec – Twoja historia może zainspirować nie tylko miłośników podróży, ale też tych, którzy chcieliby rozpocząć przygodę z muzyką. Gdzie można Cię znaleźć, jeśli ktoś chciałby skorzystać z lekcji gry na gitarze albo po prostu śledzić Twoje kolejne wyprawy?

Udzielam lekcji gry na gitarze klasycznej, akustycznej oraz ukulele – zarówno stacjonarnie, w okolicach Szprotawy (woj. lubuskie), jak i online. Najlepszy sposób, aby się ze mną skontaktować, to przez Facebooka(klik) – regularnie publikuję tam ogłoszenia i jestem dostępny przez Messenger.

Paweł dziękuję za rozmowę i już czekamy na relacje z kolejnych podróży

Dziękuję i do usłyszenia

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *