Rozmowa ze współorganizatorką „Szprotawskiej Dziesiątki”, Panią Wandą Gwiazda
Jesteśmy w przeddzień piątej edycji „Szprotawskiej 10″. Proszę powiedzieć, jakie są największe wyzwania przy organizacji takiego biegu?
Największym wyzwaniem są zawsze pozwolenia – trzeba je mieć dosłownie wszędzie. Najpierw muszę stworzyć trasę, a potem biegać po urzędach. Potrzebne są zgody od policji na zabezpieczenia trasy i bezpieczeństwo zawodników. Trzeba też zgody od starostwa, bo przecież biegamy po ich drogach, i przede wszystkim od naszego burmistrza, bo wszystko dzieje się na terenie naszej gminy. Do tego dochodzi kwestia sponsorów, co zawsze sprawia mi największy ból głowy. To naprawdę bolączka, bo bez sponsorów nie ma biegu, a przekonanie firm do wsparcia wymaga dużo czasu i wytrwałości.
Jak wcześnie trzeba zacząć przygotowania?
Wyobraź sobie, że spikera załatwiam już w styczniu! To może wydawać się bardzo wcześnie, ale oni mają swoje terminarze i trzeba wcześnie zarezerwować tego, którego chcemy. Najlepiej najwcześniej, bo potem może być problem. W późniejszym czasie dopiero rozpoczynam pozyskiwanie sponsorów – to długi proces, który trwa praktycznie do samego biegu. Wszystkie formalności z pozwoleniami też trzeba robić z dużym wyprzedzeniem.
W tym roku w Szprotawie trwają remonty w miejscach, gdzie wcześniej przebiegała trasa. Jak wygląda nowa trasa?
To był prawdziwy orzech do zgryzienia! Musiałam wyznaczyć całkowicie nową trasę, żeby ominąć wszystkie rozkopane miejsca. Można powiedzieć, że poszliśmy w drugą stronę niż poprzednio. Biegi odbędą się na ulicach miasta i gminy Szprotawa: Andersa, Katedralna, Muzelana, 3 Maja (w części), Wojska Polskiego, polna, Małomicka, Zamkowa, Partyzancka, ścieżkami w Parku Słowiańskim, Parkowa, Beam i Rynek, Przebiegniemy też przez Polkowiczki i po części przez drogi w zarządzie gminy Małomice. To jedna pętla dokładnie 10 kilometrów bez powtórek, co biegacze bardzo lubią. Kibice mówią, że woleliby okrążenia, żeby dwukrotnie nas zobaczyć, ale ze względu na remonty nie było innego wyjścia.
Jak mieszkańcy reagują na okresowe zamknięcie ulic?
Różnie bywa, szczerze mówiąc. Na początku niektórzy narzekali, że pozamykane drogi, ale to naprawdę krótko trwa. Bieg jest 10-kilometrowy, więc maksymalnie półtora godziny, a z przygotowaniami to dwie, góra dwie i pół godziny i po sprawie. Uważam, że nie ma problemu, tym bardziej że zawsze są przejazdy z innych stron. A teraz, gdy nie ma dwóch okrążeń w jednym miejscu, to po pierwszym przebiegnięciu droga już jest wolna. Porównajmy to z Warszawą czy Wrocławiem, gdzie biegają tysiące ludzi i zamykają całe dzielnice!
– Ilu zawodników spodziewacie się w tym roku?
Na razie jest zapisanych około 100 osób, a limit wynosi 150. To sztywny limit – nie może być więcej, bo wszystko jest zamawiane pod tę liczbę: medale, koszulki, nagrody. Zapisy trwają jeszcze przez stronę internetową, a można się też zapisać w dniu biegu w Biurze Zawodów, które będzie w sali rycerskiej ratusza. Chociaż wydaje mi się, że miejsc wystarczy dla wszystkich chętnych.
Co z kosztami organizacji? Czy może Pani zdradzić, które pozycje są najdroższe?
To jest moja słodka tajemnica – umowy ze sponsorami zobowiązują mnie do dyskrecji, więc szczegółów nie mogę zdradzić. Mogę tylko powiedzieć, że największymi kosztami są medale, statuetki dla zwycięzców i nagrody pieniężne. To naprawdę najdroższa część całej organizacji.
Jakie nagrody czekają na zwycięzców?
Za pierwsze miejsce jest 500 złotych, za drugie 300, a za trzecie 200 złotych. Oczywiście osobno w kategorii mężczyzn i kobiet. To znaczy, że łącznie rozdajemy ponad 2000 złotych w nagrodach pieniężnych, plus medale i pamiątkowe koszulki dla wszystkich uczestników.
Organizuje Pani bieg wspólnie z Rafałem Bilińskim. Kto jeszcze pomaga w przygotowaniach?
Z wolontariuszami bywa różnie – nie zawsze łatwo ich znaleźć, ale mam stałą grupę pomocników. Zawsze mogę liczyć na wspaniałą ekipę z MOTO SZPROTAWA, który bardzo mi pomaga. Teraz też CUZ (Centrum Usług Społecznych) wsparł nasz bieg – reklamują go na swojej stronie i wydrukowali ulotki. Bardzo dużą pomoc mamy od Urzędu Miasta, wydział Przedsiębiorczości, Promocji i Turystyki. Ale największe wsparcie mam od dziewczyn ze Stowarzyszenia “Szprotawo Biegaj”: Renaty Wojtas, Martyny Wojtas, Moniki Kaliszak-Szwai, Anny Kiendyś. Pomagają mi także moja córka Agnieszka i wnuczka Maja – to naprawdę rodzinny bieg! Nie mogę zapomnieć o uczniach naszego liceum, którzy jak co roku są wolontariuszami, z panem dyrektorem Bartoszem Klimokowskim na czele. Bardzo mi zależało, żeby to byli starsi, dorośli ludzie na trasie, ale młodzież też się świetnie sprawdza.
W tym samym czasie odbywa się Bieg Dziadoszan.
Tak, to piękne, że mamy dwa biegi jednocześnie! Gospodarzem Biegu Dziadoszan jest Burmistrz Mirosław Gąsik i Urząd Miasta. Współpracujemy ze sobą bardzo dobrze – Burmistrz zawsze nas wspiera, nigdy nie robił problemów z organizacją. Pomaga w formalnościach, szczególnie z pozwoleniami na drogi, i zawsze uczestniczy w naszym biegu jako gospodarz. Nie biegnie, ale jest obecny przez cały czas, nagradza zwycięzców, bierze czynny udział we wszystkich ceremoniach. Muszę powiedzieć, że współpraca z Urzędem i burmistrzem jest dokładnie taka, jak powinna być.
Co zapewniacie uczestnikom na trasie?
Przede wszystkim punkty z wodą – będą dwa stanowiska: jedno na starcie przy ratuszu, drugie mniej więcej w połowie trasy, gdzieś koło piątego kilometra. Woda będzie rozlewana przez firmę SZWIK. Przed startem odbędzie się także wspólna rozgrzewka, którą poprowadzi Anna Kiendyś ze Szkoły Podstawowej nr 1. Będzie rozgrzewać zawodników Szprotawskiej 10 i dzieci do Biegu Dziadoszan.
Czy z każdą kolejną edycją pojawiają się nowe problemy i wyzwania?
Szczerze mówiąc, wyzwania pozostają podobne co roku – sponsorzy, formalności, logistyka. Ale z doświadczeniem staje się zdecydowanie łatwiej. Robię to już tyle lat, że niektóre firmy mnie znają i chętnie pomagają. Niektórzy sponsorzy wracają z roku na rok, co bardzo ułatwia sprawę. Może nie wszystko jest łatwiej, bo niektóre firmy mają gorsze okresy i nie mogą wspomóc tak jak wcześniej, ale generalnie z każdą edycją organizacja przebiega sprawniej. Na początku trzeba było wszystkich przekonywać, że warto nas wesprzeć, a teraz już wiedzą, że robimy solidny bieg i że ich firmy będą odpowiednio promowane – na banerach, w internecie, na numerach startowych najważniejszych sponsorów.
Czego Pani życzy przed startem piątej edycji?
Przede wszystkim tego, żeby wszyscy zawodnicy szczęśliwie dobiegli do mety i żeby się wszystko udało. Żeby bieg się udał, żeby cała organizacja przebiegła sprawnie, żeby byli zadowoleni zarówno biegacze, jak i sponsorzy. To dla mnie najważniejsze – bezpieczeństwo uczestników i to, żeby wszyscy wyszli z tego wydarzenia zadowoleni. I oczywiście żebyśmy mogli spotykać się na kolejnych edycjach Szprotawskiej 10 przez wiele lat!










