Do poważnego wypadku doszło dziś, 2 lipca 2025 roku, około godziny 14:00 na ulicy 3 Maja w Szprotawie. 9-letni chłopiec jechał hulajnogą elektryczną w kierunku sklepu Dino. Poruszał się częścią szutrową drogi, gdy w pewnym momencie przewrócił się i uderzył głową o ziemię.
Chłopiec miał na głowie kask, jednak – jak wynika ze wstępnych ustaleń – nie był on prawidłowo zapięty. W momencie upadku nie spełnił swojej ochronnej funkcji. Bezpośrednio po zdarzeniu dziecko było oszołomione i na krótko straciło wzrok.
Na miejsce natychmiast zadysponowano karetkę pogotowia oraz patrol policji. Ze względu na stan dziecka, zespół medyczny wezwał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który lądował tuż przy sklepie Dino.
Pęknięcie czaszki i transport do Zielonej Góry
Chłopiec został przetransportowany do Centrum Matki i Dziecka w Zielonej Górze. Tam lekarze zdiagnozowali pęknięcie kości czaszki. Obecnie 9-latek przebywa pod ścisłą obserwacją w szpitalu.
Lekarz przyjmujący dziecko przyznał, że mimo powagi sytuacji chłopiec miał dużo szczęścia – nie doznał innych złamań ani poważniejszych obrażeń. – Przy takim upadku mogło dojść do wielonarządowych urazów. Skończyło się na pęknięciu czaszki, ale to i tak poważna sprawa – podkreślił.
Według specjalistów, gojenie się tego typu urazów może potrwać od 4 do 6 tygodni. W tym czasie dziecko musi unikać intensywnych bodźców – zwłaszcza ekranów smartfonów, tabletów i komputerów, których światło może zaburzać regenerację układu nerwowego.
Lekarz: „Trzeci taki przypadek dzisiaj. To plaga”
Lekarz przyjmujący chłopca przyznał, że to już trzeci pacjent z urazem głowy po wypadku na hulajnodze tego dnia. – To plaga. Dzieci trafiają do nas regularnie, a rodzice często nie mają świadomości, jak niebezpieczne są te urządzenia w nieodpowiednich rękach. Potrzebna jest kampania informacyjna, zanim wydarzy się prawdziwa tragedia – powiedział.
Drugi transport śmigłowcem w ciągu kilku tygodni
To już drugi przypadek w ostatnich tygodniach, kiedy dziecko ze Szprotawy zostało przetransportowane śmigłowcem do szpitala z poważnym urazem głowy po wypadku na hulajnodze. Oba przypadki miały miejsce na terenie zabudowanym, w środku dnia, na oczach przechodniów.
Hulajnoga na drodze – kto odpowiada?
Zgodnie z przepisami, dzieci poniżej 18. roku życia mogą poruszać się hulajnogą elektryczną po drogach publicznych tylko wtedy, gdy posiadają kartę rowerową lub prawo jazdy kat. AM. 9-latek, który uległ wypadkowi, nie miał jeszcze takich uprawnień.
Za dopuszczenie dziecka do ruchu drogowego bez wymaganych dokumentów odpowiadają rodzice lub opiekunowie prawni. To oni ponoszą odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo.
Apel do rodziców: nie ignorujcie zagrożenia
Apelujemy do rodziców i opiekunów – nie pozwalajcie dzieciom poruszać się po ulicach na hulajnogach bez nadzoru, bez kasku i bez znajomości podstawowych przepisów ruchu drogowego. Te urządzenia, choć popularne i wygodne, są również bardzo niebezpieczne, jeśli używane są niezgodnie z prawem lub zdrowym rozsądkiem.
Ten 9-latek miał ogromne szczęście. Dzięki szybkiej reakcji służb i dostępności helikoptera udało się uniknąć tragedii. Ale każdy kolejny taki przypadek może skończyć się gorzej.
Nie czekajmy, aż będzie za późno. Edukujmy dzieci, reagujmy, zanim ulica stanie się miejscem dramatu.
Aktualizacja: Dobre wieści ze szpitala w Zielonej Górze – 9-letni chłopiec jest przytomny i kontaktowy. Lekarze nadal prowadzą obserwację, ale stan dziecka jest stabilny. To ogromna ulga po dramatycznych wydarzeniach z dzisiejszego popołudnia.










